Rankseller

Blogerzy powinni uważać na Rankseller – pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO

Przed chwilą na Antywebie przeczytałem artykuł „Rankseller debiutuje w Polsce. Wielka szansa dla blogerów czy tylko ambitne obietnice?„. Wpis mnie zaciekawił, że postanowiłem wejść na stronę serwisu, ponieważ zajawka na Antywebie przypominała mi reklamę systemu do pozyskiwania linków w treści. I … nie myliłem się.

Już na starcie strona serwisu prezentuje korzyści, z których najważniejszą jest Najlepsze linki dla autorytetu Twojej domeny i pozycji w Google. Wyraźnie też wskazana jest grupa docelowa (dół grafiki)

Rankseller a linki SEO

Strona z korzyściami dla reklamodawców też jasno informuje jakiemu celowi ma służyć system

Rankseller - korzyść dla reklamodawcy

Przyznam, że w dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele stron dostaje filtry czy bany za sprzedaż/kupowanie linków w systemach afiszowanie się w ten sposób jest totalnie nieodpowiedzialnym podejściem. O artykułach sponsorowanych było głośno przy okazji Interflory – i mimo, że do dzisiaj niektóre osoby utrzymują, że filtr nie był za artykuły sponsorowane, to jednak nie ulega wątpliwości, jakie jest stanowisko Google w zakresie artykułów sponsorowanych – jeżeli publikujemy na swojej stronie taki artykuł to linki wychodzące muszą mieć atrybut nofollow.

No chyba, że wszystkie linki pozyskane za pomocą Ransellera wstawiane u blogerów miałyby mieć atrybut nofollow – ale z powyższego jasno wynika, że o takim czymś nie może być mowy.

PS Nazwa „Rankseller” – w wolnym tłumaczeniu „sprzedaż rankingu” – też daje do myślenia.

13 komentarzy do “Blogerzy powinni uważać na Rankseller – pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO

  1. W rankseller można wyraźnie wybrać opcję, że linki są no foloow a artykuł oznaczany jest jako reklama. Z drugiej strony czym się dla Google różni wpis gościny za darmochę od wpisu gościnnego za pieniądze? Jaki jest sposób aby to odróżnić?

      1. To już zależy od blogera. Czy przyjmie słaby tekst do publikacji, czy jeżeli sam pisze teksty na zlecenie to się do nich przyłoży czy nie. Rankseller dba tylko o bezpieczeństwo i anonimowość traksakcji i jakośc bazy wydawniczej.

  2. Nie wiem, tak właściwie żadne odkrycie. Niczemu innemu taki portal nie służy jak sprzedaży linków. Więc nie wiem o co chodzi. A Google każe wszystko i wszystkich, z tą różnicą, że jedni są duzi i im przechodzi, a drudzy są mali i mają pod górę

    1. Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami. To duża różnica. Szczególnie w Polsce gdzie szczytem SEOwej finezji są zaplecza oparte na tekstach synonimizowanych i katalogi.

      1. „Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami.”

        Zgodnie z podejściem Google w tym zakresie, to jest to samo 🙂 – artykuł sponsorowany, z linkiem dofollow, za który wziąłeś kase i umieściłeś na swoim blogu to sprzedaż linków – fakt znany już od dawna 🙂

          1. Daj spokój
            1) Rejestrujesz się w systemie
            2) Wrzucasz u siebie artykuł z linkami dofollow
            3) Bierzesz za to kasę
            Przecież to proste, skąd ma wiedzieć…

  3. Nie jest jasne. Jak Google odróżnia artykuł z linkiem za który wziąłem pieniądze od takiego artykułu gdzie umieściłem linki za darmo?

      1. Ale to przecież od blogera zależy jakie zlecenie przyjmuje a jakie odrzuca. Tam się nic automatycznie nie dzieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *